28 Gru 2015

 

W okresie przedświątecznym występuje – jak wiadomo – bolesny deficyt Mikołajów. Tymczasem akurat w tym czasie ich działalność jest szczególnie pożądana, bowiem hasło „Mikołaj w każdym polskim domu” jest chyba jedną z nielicznych prawd, która łączy, a nie dzieli rodaków.

Jako człowiek z bogatym doświadczeniem w branży Mikołajów postanowiłem zatem wziąć sprawy w swoje ręce. Że co, że święty nie jestem? No nie jestem, ale Mikołajem bywało się w życiu. Kiedyś przez cały grudzień latałem na mrozie (wtedy jeszcze zimy były zimne, a nawet mroźne) po ulicach i zamkniętych obiektach z przeproszeniem publicznych, przebrany w długą, ciężką, czerwoną suknię, nakryty wielkim czerwonym, stożkowatym kapturem i dodatkowo zamaskowany brodą na gumce. Ta broda miała kolosalną zaletę; kiedy Mikołajowi serwowano tradycyjny polski poczęstunek, wystarczyło tylko pociągnąć ręką za brodę i odsłaniały się usta, gotowe na przyjęcie napoju.

No więc uzbrojony w takie doświadczenie postanowiłem po czterdziestu latach ponownie przywdziać czerwoną bluzę, takież spodnie, gustowny czerwony kapturek i dość słabą imitację gęstej, siwej mikołajowej brody. Wziąłem na plecy worek z prezentami i wyszedłem do czekających niecierpliwie żony, dorosłych dzieci i dwóch przyjaciółek.

– Ho, ho, ho – zawołałem jak prawdziwy Mikołaj. – Czy są tu grzeczne dzieci.

Wszyscy się zgłosili, na tyle, na ile mogli w przerwach pomiędzy spazmami. Ze śmiechu te spazmy. Podobno wyglądałem jak idiota – ale przecież żeby osiągnąć taki efekt wcale nie musiałem się przebierać za nikogo, a już tym bardziej zasłaniać twarzy.

Pomimo trwających wzmiankowanych spazmów twardo egzekwowałem wierszyki i piosenki od zgromadzonych. Najbardziej rozwinięty brzmiał tak: Mikołaju, Mikołaju, zostań dłużej w naszym kraju. Pozostałe były skromniejszych rozmiarów, za to z jeszcze lepszymi rymami.

Okazałem się bardzo szczodrym Mikołajem, mój worek wydawał się być bez dna. To dno w końcu się jednak pokazało i wówczas zaczęła się sesja zdjęciowa, bo każdy przecież chciał mieć zdjęcie z Mikołajem. Kiedy później znajomi oglądali te zdjęcia, rechotali jeszcze szerzej, niż moi bliscy (to ci od spazmów). Wszyscy życzyli sobie Wesołych Świąt. Naprawdę wesoło było u mnie przed choinką.

Zobaczcie, jak wyglądałem jako Mikołaj:

P1030049

Mikołaj z żoną i córką

P1030050

Mikołaj z żoną i z synem, który przykucnął, bo – jak powiedział – nikt nie może być większy od Mikołaja

 

P1030065

Mikołaj naprawdę ciężko pracuje

P1030056

Mikołaj donosi

P1030066

Mikołaj od tego donoszenia zgubił brodę

P1030057

Mikołaj wręcza i słucha wierszyka

Blog Adama Bartnikowskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.