20 Lis 2015

Jako młody człowiek nie lubiłem Wesela. Mam na myśli oczywiście dramat Stanisława Wyspiańskiego, bo takie zwykłe wesela przez małe „w” były mi wtedy jeszcze raczej obojętne. Na cudze nie chadzałem, własnego nawet w planach nie miałem.

Więc tylko ten Wyspiański z weselem mi się kojarzył. Dość traumatycznie. Nie przeczytałem na czas i dostałem pierwszą chyba w życiu, ale jakże zasłużoną, pałę z języka polskiego. Ta pała – zasłużona, ale jakże paląca moją duszę humanisty – zraziła mnie niestety do arcydzieła Wyspiańskiego jeszcze mocniej. Przeczytałem co prawda, ale bez należytego zaangażowania, po prostu żeby zaliczyć i żeby belfrowie się nie czepiali.

Dopiero jako człowiek dojrzały dojrzałem do wielkości tego arcydzieła. Zobaczyłem na scenie raz i drugi, zobaczyłem wielki (moim zdaniem) film Andrzeja Wajdy, a niedawno zobaczyłem wystawienie Wesela absolutnie niezwykłe. Na najbardziej narodowy dramat polski porwała się amatorska ekipa z Gietrzwałdu: Wspaniały Teatr bez Nazwy. Jako felietonista kpiący i obśmiewający powinienem coś obśmiać i zakpić parę razy – ale nie mogę niestety. Poziom przedstawienia wręcz zawodowy, tekst przycięty i skrócony tak zręcznie (Andrzej Fabisiak – niskie ukłony), że nawet szwów nie widać, rewelacyjne słowo wstępne z rysem historycznym i anegdotycznym (znów Andrzej Fabisiak – jeszcze niższe ukłony). No i te perełki, płynące ze sceny. Na dziś dedykuję ten cytat:

A, ja myśle, ze panowie
duza by juz mogli mieć,
ino oni nie chcom chcieć!”

Tym z Gietrzwałdu wciąż „chce się chcieć”, a Wam?

 

P1020869

Tu właśnie Andrzej Fabisiak, prywatnie zresztą mój szwagier, wygłasza słowo wstępne

P1020865

A tu mój przyjaciel Andrzej Dramiński, znany prawnik, cieszy się niewymownie na okoliczność przytulenia mojej żony

P1020867

Byłem z żoną (ta ruda w środku), bratową (blondyna po prawej) i recenzentką Gazety Olsztyńskiej Ewą Mazgal

taniec chocholi

Końcowa scena – słynny chocholi taniec

P1020914

Spotkałem Stefana Brzozowskiego, lidera Czerwonego Tulipana, a prywatnie mojego przyjaciela od lat…. naprawdę bardzo wielu

P1020917

A to dwie Ewy: z prawej moja żona, z lewej jej serdeczna przyjaciółka Ewa Cichocka z Czerwonego Tulipana

Blog Adama Bartnikowskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.