29 Lip 2014

Jak wiadomo mężczyźnie w pewnym wieku wszystko kojarzy się… no z czym drogi czytelniku? No jasne, zgadliście, z podróżą. Ale u mnie jak zawsze było odwrotnie, to podróż skojarzyła mi się z piosenką.

O serwisie dla podróżnych bla bla car usłyszałem po raz pierwszy od mojego najmłodszego brata, który gorąco ten system zachwalał. Osobom w wieku dojrzałym i poprodukcyjnym wyjaśniam, że to śmiesznie brzmiące bla bla jest hasłem wywoławczym serwisu internetowego, który łączy kierowców z podróżnymi. Działa to całkiem podobnie, jak rozkłady jazdy kolejowe czy autobusowe.  Szukamy mianowicie połączeń w kierunku, dokąd się udajemy, na przykład do Szczecina czy Rzeszowa, a jak już znajdziemy, to zgłaszamy chęć wspólnej podróży. Umawiamy się mailowo lub telefonicznie z kierowcą (aby się zarejestrować w systemie, trzeba podać adres mailowy oraz telefon komórkowy) i zajmujemy miejsce w jego samochodzie. Za podróż płacimy niezbyt wygórowaną kwotę (system określa górne stawki na poszczególne trasy).

Mój najmłodszy brat, o którym wyżej, nie posiada samochodu, zatem system jest jakby dla niego stworzony. Ze mną jest akurat odwrotnie: samochód posiadam w stopniu zaawansowanym, to znaczy od dawna i klasy nieco wyższej niż sympatyczne skądinąd maluchy czy syrenki mojej młodości. No więc dla mnie ten system jest też jakby specjalnie stworzony.

Wybierając się ostatnio do Krakowa w celu rodzinnym i kulturalnym przekazałem wolne miejsca w samochodzie do dyspozycji użytkowników bla bla. Ostatecznie odbyłem podróż w towarzystwie czworga sympatycznych młodych ludzi, a dodatkowym walorem były zyski liczone w brzęczącej (a raczej szeleszczącej) gotówce. Koszty podróży, zazwyczaj powalające, tym razem zmieściły się w rozsądnych granicach dolnych stanów średnich. Moi młodzi pasażerowie też byli zadowoleni, bo dojechali na miejsce szybko i wygodnie, płacąc znacznie mniej, niż za podróż państwową koleją lub prywatnym autobusem.

Nie mam pojęcia, czy twórcy serwisu zapożyczyli jego nazwę ze znanej piosenki Bla, bla, bla zespołu Perfect. Mnie się to bardziej kojarzy ze starym poczciwym autostopem z piosenki Karin Stanek. Taki bla bla autostop.

Blog Adama Bartnikowskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.